Menu

Jane Doe

Subiektywnie o książkach

Wyspa - Sigridur Hagalin Bjornsdottir

jane_doe_blog

wyspa sigridur hagalin bjornsdottirTłumaczenie: Jacek Godek

Globalne kataklizmy, brudne bomby atomowe, wymykające się spod kontroli agresywne zarazki, to tylko kilka pomysłów na zagładę ludzkości. Ci, którzy ocaleją z Armageddonu będą zmierzać bliżej nieokreśloną drogą, szukając ratunku tam, gdzie, jak sobie wyobrażają, musi istnieć. I to jest ten bardziej optymistyczny wariant, znany z kilku powieści, np Stephena Kinga. Ale debiutancka powieść "Wyspa" islandzkiej pisarki  Sigridur Hagalin Bjornsdottir, mimo że dystopią stoi, mocniej i inaczej traktuje najbliższą przyszłość wyspiarskiej społeczności. Z odpowiednim rozłożeniem akcentów na życie ludzi, którzy oprócz spokoju, dobrobytu i bezpieczeństwa, niczego dotychczas nie zaznali.

Zaczyna się zwyczajnie. Nagle zerwana zostaje cała łączność wyspy ze światem. To, co dotychczas wydawało się oczywistością - internet, portale społecznościowe, łączność telewizyjna i telefoniczna z całym światem, nagle znika. Ludzie odcięci od świata, bez informacji, pozbawieni z dnia na dzień elementarnych zdobyczy cywilizacyjnych, bez możliwości naprawienia popsutego, zaczynają organizować od nowa życie, dostosowane do aktualnych warunków, bez zadawania już pytań, na które nie ma komu udzielić odpowiedzi. Oczywiście nic nie dzieje się nagle, jeszcze nie brakuje jedzenia, środków czystości, lekarstw, czy benzyny. Ale już powoli konstytuuje się nowy rząd, który chętnie widzi w swoich szeregach posłusznych sobie dziennikarzy, podobnie jak uzbrojone odziały paramilitarne i ciągła burza mózgów, jak żyć, by naród islandzki przetrwał.

Narracja poprowadzona jest na kilka głosów. Niewielu bohaterów, z dziennikarzem Hjaltim, skrzypaczką Marią i jej dziećmi, nielicznymi przedstawicielami rządu i mediów, dają doskonały obraz małego społeczeństwa, które zmuszone jest podejmować decyzje zupełnie inne od tych z czasów sprzed kataklizmu. Romantyczna, dostatnia i tolerancyjna Islandia odchodzi w przeszłość, moralność się zdewaluowała. Ludzie postawieni przed widmem głodu, budzą uśpione demony ksenofobii i szowinizmu, przy sprytnej żonglerce faktami ze strony rządu.

"Wyspa" jest dobrym przykładem, jak bardzo człowiek, ani żadne państwo nie jest przygotowane na sytuację, jaką przedstawiła Sigridur Hagalin Bjornsdottir.

Zmierzcie się z tematem.

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • opty2

    Strach się bać;) Zapisuję na listę.

  • jane_doe_blog

    @Opty - pewnie, że strach :) Przeczytaj i sama zobaczysz...

© Jane Doe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci