Menu

Jane Doe

Subiektywnie o książkach

Wielkie kłamstewka - Liane Moriarty

jane_doe_blog

wielkie kłamstewka liane moriartyTłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska

Kłamiemy wszyscy. Dla sportu, dla świętego spokoju innych i swojego, by nie zranić bliskich, bo się boimy. Cóż więc jest takiego intrygującego w "Wielkich kłamstewkach", o czym moglibyśmy nie wiedzieć, że tak bardzo warto tę powieść przeczytać? Otóż właśnie kłamstwa stają się integralną częścią życia bohaterów, a półprawdy, przemilczenia i pomówienia tworzą klimat, nie oszukujmy się, doskonale znany również z realnego życia.

Przedmieścia Sydney, trzy zaprzyjaźnione kobiety z dziećmi, które znajdą się w jednej przedszkolnej klasie. Wokół tłum rodziców - rozgadany i rozplotkowany, szybko i ze znawstwem tworzący koterie, wysuwający swoich harcowników do zaczepek i pacyfikowania niewygodnych. Ale to nie wszystko, ponieważ Liane Moriarty stosuje nader ciekawą narrację. Oto dowiadujemy się ze szczątkowych zeznań bohaterów przesłuchiwanych przez policję, że zdarzyła się tragedia, ktoś zginął, a policja podejrzewa nawet morderstwo. W miarę lektury kłamstwa i tajemnice zostają nam wprawnie odsłaniane, stopniowo, zupełnie jak przy obieraniu warstw cebuli. 

"Wielkie kłamstewka" to świetna powieść, aktualna powieść. Każdy rodzic z łatwością znajdzie tu analogie do własnych doświadczeń z systemem edukacji i z kontaktów z innymi rodzicami. Obserwujemy mechanizmy tworzenia się klik, możemy podziwiać cykl życia plotki i pomówienia i śledzić losy doskonale opisanych bohaterów.  "Wielkie kłamstewka" to doskonałe studium i wiwisekcja rodzicielstwa, tego samotnego również, skrywanej przemocy domowej i prozy życia. I wielka tajemnica, kto zginął i kim jest sprawca.

Znakomita historia, rewelacyjnie opowiedziana i trzymająca w napięciu. Urocza galeria bohaterów i nieodzowny suspens, który miło mnie zaskoczył.

Kto czytał, ten wie o czym mówię, a kto nie czytał, zachęcam do lektury.

A teraz czas na serial, którego akcję scenarzyści przenieśli do kalifornijskiego miasteczka Monterey. 

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • meme7

    Serial jest świetny. Książki nie czytałam, ale produkcja HBO to klasa sama w sobie. Niestety nie wiem, jak ma się do książki, ale planuję porównać :)

  • dosia1331

    Serial świetny, muzyka, scenariusz, aktorzy, wszystko super. Ale nie da się ukryć, że ekranizacja trochę odbiega od książki, która nie była zła, ale jakoś szczególnie wybitna też nie. Takie czytadło do poduszki... Pozdrawiam :)

  • chiara76

    Widzę, że też Ci się podobała. Jej "Moja wina, twoja wina" też mi się spodobała. Przegapiłam targową promocję i nie nabyłam "Sekretu mojego męża" ( o ile dobrze zapamiętałam tytuł). Szkoda, bo bardzo spodobał mi się styl pisania tej autorki. Pozdrawiam.

  • jane_doe_blog

    @meme - serialu nie widziałam, ale ma dobre notowania, więc przyjdzie czas i na serial :)

    @dosia1331 - nieskomplikowana jestem, więc kryminały & sensacje tudzież obyczajówki jak najbardziej... Czy do poduszki? Może i tak, bo do łóżka brałam na noc, zaczytując się przygodami bohaterów ;)
    Również pozdrawiam.

    @chiara76 - zapewne sięgnę po inne książki autorki. Odpowiada mi ten styl pisania.
    Pozdrawiam.

  • opty2

    Mam już na półce, więc mam nadzieję się dobrze bawić;)

  • jane_doe_blog

    @Opty - bardzo przyjemna powieść :)

© Jane Doe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci