Menu

Jane Doe

Subiektywnie o książkach

Na wodach Północy - Ian McGuire

jane_doe_blog

na wodach północy ian mcguireTłumaczenie: Bartosz Kurowski

Czy powieść, która znalazła się w finale Booker Prize 2016, z automatu powinna się podobać? Osobiście czuję pewne rozczarowanie. Nie wiem, jak w czytaniu i odbiorze wypada oryginał. Wersja polska wypada bowiem średnio. 

Oto rok 1859, ekspedycja wielorybnicza wyrusza na północne morza, by przed polarną zimą zdążyć z ostatnim połowem. Załoga to grupa przypadkowych ludzi, a wielu z nich to wyrzutki społeczne i raczej nie są to bestie inteligencji. Wśród załogi nie zabraknie więc psychopatycznego mordercy, cwanego kapitana z tajemniczą misją, byłego lekarza wojskowego, znacząco wyróżniającego się z tego tłumku. Pozostali to nieciekawa gromada, zrządzeniem losu zebrana w jednym miejscu. Mamy więc załogę składającą się z czterdziestki mężczyzn, przytłaczającą i przygnębiającą atmosferę, w tle zaś morderstwo, śledztwo i tajemnice.

Liczyłam na barwną powieść obyczajową, z lekkim ukłonem w stronę historii, dobrą fabułą i interesującym zakończeniem. Okazuje się, że autor skupił się na fizjologicznych czynnościach człowieka i wszystkich płynach ustrojowych homo sapiens. Sam fakt czytania o fizjologii nie jest dla mnie czynnikiem dyskwalifikującym lekturę, jednak poza malowniczymi opisami ludzkich wydzielin, smrodu i krwi, dobrze byłoby poczytać też o czym innym. Powieść osadzona w połowie XIX wieku rządzi się swoimi prawami, więc zapewne za sprawą tłumacza ma lekko stylizowany język z epoki, co jest zrozumiałe. W takim kontekście odstają i zgrzytają więc współczesne wulgaryzmy. 

Nie przemawia do mnie brutalność i wulgarność bohaterów. Odrzuca epatowanie bezwzględnością i upodobanie do zadawania cierpienia. Brakuje jednocześnie czegoś nowego, czegoś, co nadałoby lekturze posmaku oryginalności i niepowtarzalności. Fabuła mnie nie porwała, narracja była zbyt monotonna i nużąca. Rozumiem, że czytelnikom może podobać się zamysł autora, opierający się na brutalnych i barbarzyńskich czynach, klaustrofobicznej atmosferze i arktycznej pustce. Po szumnych zapowiedziach i blurbowych zachętach pozostaje uczucie ulgi, że to już koniec.

Nie dla mnie. 

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • dachauka

    Dziwnym trafem czytasz w 90 procentach książki, które albo już czytałam, albo mam już w koszyku, albo już są kupione i czekają na lekturę... Ta była w koszyku. A ponieważ naturalizmu jakoś ostatnio mam aż za dużo, to chyba jednak tę książkę z koszyka wywalę. Jak dobrze mieć kogoś o zbieżnym guście, kto błyskawicznie testuje przede mną większość książek!

  • jane_doe_blog

    @dachauka - no i jak tu nie być dumną :)
    Ale żeby nie było na mnie, bo gdzie się nie obrócisz, tam peany i zachwyt nad książką, więc jestem w zdecydowanej mniejszości.

  • opty2

    Ekhm... aż tak źle? Książkę już zdążyłam kupić, więc będzie czytana prędzej czy później. Wypada,że później. Tak mi się jakoś skojarzyła ze "Statkiem" S. Mani. A tu niestety skucha:(

  • jane_doe_blog

    @Opty - jestem rozczarowana, a podobnie jak Ty, liczyłam na klimaty jak na "Statku", tak to jest z okładkowymi zachętami :) Tymczasem autor chyba w pewnych momentach zapatrzył się na "Terror" Simmonsa i "Zjawę" Punke'a.

  • meme7

    Te nagrody mogą czasami mocno zmylić...Do książki w ogóle mnie nie ciągnie, tym bardziej, że "Terror" jeszcze nie przeczytany. Chyba sobie całkiem "Na wodach Północy" odpuszczę.

  • jane_doe_blog

    @meme - mylą, ale to jest marketing :)
    A "Terror" niezmiennie polecam.

© Jane Doe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci