Menu

Jane Doe

Subiektywnie o książkach

Depesze - Michael Herr

jane_doe_blog

depesze michael herrTłumaczenie: Krzysztof Majer

Reportaż Herra, okrzyknięty kilka dekad temu w USA, genialnym i kompletnym, dopiero teraz ukazuje się w Polsce. I rzeczywiście, oddaje dramatyczny obraz żołnierzy walczących w Wietnamie. Przez dwa lata Michael Herr, korespondent wojenny pisma "Esquire" na pierwszej linii frontu podgląda żołnierzy, opisuje walki, boi się jak wszyscy obok, a dla odwagi i zapomnienia, bierze, podobnie jak większość, narkotyki. Po drugiej stronie barykady Vietkong, wroga ludność cywilna, nieprzyjazna dżungla, ponumerowane wzgórza i walki do spalonej ziemi. Ale mnie ta książka lekko zmęczyła.

Żołnierze w wojennym amoku, stosy trupów, kawaleria powietrzna, piechota morska i ci wszyscy chłopcy, za młodzi by ginąć i za starzy by potem żyć. Świat walczących i ginących żołnierzy, brutalna eksterminacja ludności cywilnej, bezwzględne niszczenie do gołej ziemi wszystkiego co rośnie i chodzi, robi piorunujące wrażenie, niemniej jednak z poczuciem, że niczego nowego się nie dowiaduję. Czytając "Depesze", miałam wrażenie jakiejś wtórności wydarzeń, czegoś, o czym słyszałam, czytałam i widziałam na filmach.

Relacja Michaela Herra, niespecjalnie do mnie przemawia. Poszatkowana wojennymi misjami, z kontrolowanym wojennym chaosem, powtarzalnością potyczek większych i mniejszych, załamaniami nerwowymi żołnierzy, jednak nuży. Brakowało mi jakiegoś odniesienia, punktu stałego, do którego mogłabym wracać i z dystansu spoglądać na obraz, który widział Herr.

Zapewne jest to genialny reportaż, jednak na polskim rynku wydawniczym pojawił się o parę filmów i opracowań za późno, aby zafundować jakieś katharsis.

 
Ten 2016 rok... >

< Aorta - Bartosz Szczygielski

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • claudete

    Jak ja się z Tobą zgadzam!
    Już się bałam, że ze mną jest coś nie tak, bo czytam wszędzie pozytywne recenzje "Depesz", a mnie ta książka męczy i wcale mi się nie podoba.

    Chyba przez tę nadmierną egzaltację, przez czynienie z żołnierzy (i też z korespondentów) jakiś takich bogów, mistycznych postaci, które walczę w imię jakiejś większej idei. A przecież wojna jest tylko politycznym rozrachunkiem, mam wrażenie, że tego autor jakoś nie zauważa. Zastanawiam się, czy w ogóle nie porzucić tej lektury teraz, bo od kilku dni nie mam ochoty do niej wracać...

  • krwawasiekiera

    O, dzięki, bo już się na nią napalałam jak szczerbaty na suchary. Daruję sobie tymczasem. Poczytam w zamian Kurczab-Redlich o Putinie.

  • jane_doe_blog

    @claudete - zwyczajnie nie kończ jej, przecież to nie szkolna lektura i książka ma sprawić przyjemność :)
    Ja tak miałam z "Rozłąką" Priesta, na 100 stron przed końcem, zrezygnowałam.

  • jane_doe_blog

    @krwawasiekiera - taaa, Putin może być rzeczywiście ciekawszy i akurat na czasie :)
    Na opisanie historii wojny w Wietnamie, ich ofiar po obu stronach barykady zużyto wiele hektarów lasów, myślę, że już starczy.

  • claudete

    @jane_doe_blog - wiem, wiem, że to nie szkoła, ale mam niestety taką przypadłość (poważną, przyznaję), że zazwyczaj kończę wszystkie książki, nawet jeśli mi się bardzo nie podobają. Dodatkowo zawsze kończę książki, które chcę zrecenzować, więc może się jakoś przemęczę dla dobra ogółu ;)

  • jane_doe_blog

    @claudete - skoro tak, to poczekam na Twoje wrażenia z lektury :)

© Jane Doe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci