Menu

Jane Doe

Subiektywnie o książkach

Jutro przypłynie królowa - Maciej Wasielewski - recenzja

jane_doe_blog

Jutro przypłynie królowa - Maciej Wasielewski - recenzja

Reportaż Macieja Wasielewskiego.

Gdyby kapitan William Bligh nie był despotą z wybujałym ego i sadystycznymi skłonnościami, nie doszłoby do buntu na Bounty, a wyspa Pitcairn wciąż byłaby jedną z licznych wysepek na Oceanie Spokojnym, raczej z tych niegościnnych, omijanych z daleka. Jak wiadomo stało się inaczej, bunt wybuchł, a Pitcairn zasiedlony buntownikami i ich polinezyjskimi brankami, stracił status bezludnej wyspy.

Od przeszło 200 lat miniaturowa społeczność Pitcairn zazdrośnie strzeże swojej odrębności, tajemnic i przestrzeni życiowej, pozwalając obcym zajrzeć na wyspę jak klientowi do sklepu, tyle że przez stworzoną na potrzeby ciekawych, szybę. Trochę widać, coś słychać, ale tubylczy pancerz niechęci działa skuteczniej od secret service. I zapewne świat zajęty swoimi problemami, nie znajdujący czasu i chęci zainteresowania się społecznością "gdzieś na końcu świata", tylko z obowiązku, od  czasu do czasu odhacza zdarzenia, wizyty, czy zachwyt lokalnymi wyrobami. Dopiero przerwana zmowa milczenia jednej z mieszkanek wyspy, oskarżająca grupę Pitcairneńczyków o zbiorowe gwałty, popełniane od lat na dziewczynkach, zwraca uwagę świata na tę społeczność.

I o tym pisze w swoim reportażu Maciej Wasielewski. O gwałtach i pedofilii, o zmowie milczenia i nienawiści do reszty świata. Wyalienowaniu i niemożności odcięcia pępowiny od matki wyspy. Po lekturze książki dalej nie potrafię zrozumieć, dlaczego sami sobie robią taką krzywdę. Tyle, że moja przynależność kulturowa, wbita między prawem a porządkiem, kodeksem moralności a wychowaniem wyniesionym z domu, ma się nijak do kultury z wyspy Pitcairn. Nie da się zrozumieć fenomenu wymierającej komuny, której członkowie godzą się z wszechobecnym złem, znajdują słowa usprawiedliwienia i przebaczenia dla współplemieńców. Po przeczytaniu książki, przypomniałam sobie o stanfordzkim eksperymencie więziennym, przeprowadzonym przez Philipa Zimbardo w 1971 roku. Być może mechanizmy ludzkich zachowań, jakie zostały wygenerowane w projekcie Zimbardo, działają podobnie na wyspie.

Jaka jest prawda i ile tych prawd jest, nikt nigdy się nie dowie. Jak to jest być potomkami marynarzy z Bounty i porwanych kobiet z Tahiti, wiedzą tylko oni sami. Takich i innych pytań można zadawać w nieskończoność i nie uzyskać odpowiedzi. Lektura reportażu "Jutro przypłynie królowa" zostawia szeroki margines na wyciągnięcie własnych wniosków, na przemyślenia i pytania bez odpowiedzi.

Znakomity reportaż. Lektura obowiązkowa.

 
Joyland >

< Zbrodniarz

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • meme7

    Cieszę się, że kupiłam na Targach książkę Wasilewskiego. Zabieram się do niej już od paru dni, ale ciągle jestem nie gotowa. Muszę się zmobilizować skoro to lektura obowiązkowa :)

  • jane_doe_blog

    @meme - miałaś nosa do tej książki. Zresztą reportaże z tego wydawnictwa są rewelacyjne, więc i ten trzyma poziom.
    W każdym razie nastrajaj się, bo książka jest tego warta:)

  • dachauka

    To już kolejna książka z tej serii, która zbiera niesamowite recenzje. Chyba nawet niedawno była gdzieś promocja wersji elektronicznych... Zakrzątnę się wokół niej!

  • krwawasiekiera

    Przymierzam się do kupna ebooka od premiery. Trzeba będzie przekuć słowa w czyn, ale to chyba dopiero przy okazji jakiejś promocji. Jeszcze nie trafiłam na pozycję z tej serii, która by mnie rozczarowała.

  • jane_doe_blog

    @dachauka - weź ją przeczytaj, a zobaczysz, jak wciągną Cię reportaże (znakomite) wydawane w tym wydawnictwie:)

    @krwawasiekiera - to prawda, nie ma słabych pozycji. Na mnie czeka już najnowsza Aleksijewicz, tylko muszę odpowiednio się nastroić.

© Jane Doe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci