Menu

Jane Doe

Subiektywnie o książkach

Bielszy odcień śmierci

jane_doe_blog

bielszy_odcie_mierci_bernard_minier_recenzja

Thriller Bernarda Miniera, w tłumaczeniu Moniki Szewc-Osieckiej.

Bardzo rzadko się zdarza, by wszelkie reklamowe zajawki powypisywane na okładkach książek, mające za zadanie uświadomić czytelnikowi, że trzymana właśnie w ręku powieść jest dziełem wyjątkowym, była choć w połowie prawdą. Wszyscy wiedzą jak działa reklama, ta pisana i ta mówiona, a ponieważ każdy z nas jest impregnowany na takie rzeczy, to swoje wie. Ale prędzej czy później, ulegamy reklamowej pokusie i albo plujemy sobie w brodę, albo nie.

Naliczyłam 6 tekstów na okładce czytanego Bielszego odcieniu śmierci, od: Wyjątkowa podróż w krainę najgłębiej skrywanych ludzkich losów, po: mroczna i duszna atmosfera, mistrzowska intryga, zawiłe śledztwo-ten thriller ma wszystko - koniec cytatów. I ja się zgadzam. Pierwszy raz od długiego czasu, z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że zachęcające zajawki z okładki tej powieści nie kłamią.

Francuskie Pireneje w grudniu, to już zima w pełni, ze wszystkimi dodatkami, jakie ta pora roku oferuje. Miejscowość Saint-Martin-de-Comminges położona w pirenejskiej dolinie, niczym szczególnym się nie wyróżnia, no może zabytkową, ale czynną elektrownią wodną, do której można dostać się tylko kolejką linową, lub helikopterem, oraz instytutem psychiatrycznym, służącym tym psychopatom, których nie chce przyjąć pod swój dach żaden inny zakład psychiatryczny i jak się przekonamy, swoiste zoo najgorszych ludzkich odpadów i laboratorium doświadczalne na żywych psychopatycznych organizmach. W tej miejscowości ma też swoją siedzibę jeden z najbogatszych ludzi na świecie i od niego, a właściwie od jego konia zaczyna się ta historia.

Zamordowanie konia i w wyrafinowanej scenerii demonstracja zwłok nieszczęsnego zwierzęcia uruchamia lawinę zdarzeń, która wymusi na bohaterach powieści intensywne śledztwo z odkurzeniem historii i cofnięciem się o kilkanaście lat. Przedziwna to sytuacja, kiedy ekipa śledcza z komendantem od ludzkich zabójstw, zmuszona jest zająć się morderstwem rasowego konia, no chyba, że jest to koń miliardera, wtedy sprawa jest klarowna. Po koniu, zaczynają w nie mniej dramatycznych okolicznościach ginąć szacowni obywatele miasteczka i śledztwo nabiera prawdziwie ludzkich rumieńców, a przenikliwe oko komendanta skieruje się w stronę instytutu i jego chorych pensjonariuszy.

Autor dzieła nie żałował sobie i wprowadził sporo wątków i zaludnił powieść ciekawymi postaciami. Od komendanta Servaza, jego asystenta Esperandieu, po mieszkańców górskiej miejscowości z piękną kapitan żandarmerii Irene Ziegler, miliardera Lombarda, czy personel zakładu psychiatrycznego z Diane Berg na czele. Każda z wprowadzonych osób skrywa tajemnice, zmaga się z własną przeszłością i nic nie wydaje się tym, czym na pierwszy rzut oka jest. Skomponowana w ten sposób ludzka mieszanka, wrzucona w środek pirenejskiej zimowej mieściny, z mordercą czyhającym za każdą zaspą, lub za kratami psychiatryka, wzbudza autentyczne uczucie strachu i zagrożenia.

Nie ma tak, żeby wszystko było dobrze. Otóż chwilami odnosiłam wrażenie, że autor trochę pomysłów zaczerpnął z Mechanicznej pomarańczy (zniszczmy komuś życie) i Milczenia owiec (manipulacja), z 40-letniego komendanta zrobił ofiarę pierwszej wody i o kilku wątkach zapomniał w finale. Sporo wiedzy usiłował autor przekazać na temat leków ludzkich i końskich, zawiłości ludzkiego umysłu, co chwilami nużyło, ale ciekawscy takich medycznych wtrętów, będą usatysfakcjonowani.

I w ostatnim słowie powiem, że tak naprawdę nie mam co szukać na siłę minusów, powieść jest świetna, trzyma za gardło przez 510 stron, uczucie niepewności i strachu rzeczywiście towarzyszyło mi w trakcie lektury i chciałabym, aby Bernard Minier nie skończył na tym udanym debiucie i popełnił kolejną powieść.

A wielbiciel indie rocka Vincent Esperandieu, tego między innymi słuchał

 
Marzec >

< Elita zabójców

Komentarze (15)

Dodaj komentarz
  • dachauka

    Co za rewelacyjna recenzja! Od razu sprawdziłam - książka jutro ukazuje się oficjalnie w Niemczech, ale na Amazonie już jest i ma dwie maksymalne oceny, ton - podobny jak u Ciebie. To naprawdę trzeba kupić i przeczytać.

  • jane_doe_blog

    @ dachauka - polecam:), już dawno nie czytałam tak świetnego thrillera.

  • bookfa

    Ojej! Tez chce to przeczytac. Zaczynam robic liste na lato. Choc jeszcze dla pewnosci sprawdze czy nie ma tego u nas.

  • jane_doe_blog

    @ bookfa - koniecznie, lektura obowiązkowa.

  • panipoirot

    oooo to trzeba się zaopatrzyć w taką lekturkę! i te 500 stron...mmmm....

  • jane_doe_blog

    @ panipoirot - a trzeba trzeba, 500 stron zleci nie wiadomo kiedy.

  • dachauka

    Zamówiona, przyjdzie jutro.

  • jareckr

    Bardzo mnie cieszy tak wysoka ocena tej książki, bo lada dzień wpadnie w moje łapki i będę ją recenzował dla Poltergeista.:)

  • anetapzn

    Ja też na pewno przeczytam:)

  • opty2

    Hm..... ten niespodziewanie dobry tytuł wpędzi mnie w kłopoty :)
    Plan finansowy na marzec już ułożony a Ty tu wyskakujesz z taaaką propozycją;)

  • jane_doe_blog

    @ dachauka - mam nadzieję, że książka Cię nie rozczaruje:).

    @ jareckr - więc z ciekawością czekam na Twoją recenzję:)

    @ anetapzn - przeczytaj i powiedz, że warto było:)

    @ Opty - wprowadź aneks do planu finansowego, myślę, że warto:).

  • i.love.impala.67

    Sobie zapisuję, że trzeba przeczytać, już okładka mnie jakoś zaintrygowała.

  • jane_doe_blog

    @ i.love.impala.67 - okładka bardzo adekwatna do treści, a książkę polecam:).

  • beatrix73

    Książkę na pewno przeczytam, nawet miałam już w ręku. Kupiłam ostatecznie "Ciemne sekrety", bo mam zaległe, ale wrócę do księgarni po "Bielszy odcień..."
    ;)

  • jane_doe_blog

    @ beatrix - mam nadzieję, że się nie zawiedziesz:).

Dodaj komentarz

© Jane Doe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci