Menu

Jane Doe

Subiektywnie o książkach

Jesienna sonata

jane_doe_blog

Powieść kryminalna Monsa Kallentofta.

Mons Kallentoft charakteryzuje się tym, że pisze swoje powieści w rytm pór roku. Mieliśmy okazję poznać Ofiarę w środku zimy i Śmierć letnią porą, a teraz do rąk dostajemy Jesienną sonatę. I jeszcze jedna interesująca cecha, wyróżniająca powieści tego pisarza od pisarzy innych. Otóż jego pory roku, są porami roku bardzo ekstremalnymi, jak zima, to myśli zamarzają, nim się na dobre wymyślą, lato bywa tak gorące, że krew przez żyły paruje, no i teraz jesień.

A jesień tego roku w Linkopingu, jest wyjątkowo wredna i spokojnie można zapomnieć o złotej szwedzkiej jesieni, deszcz leje, nie pada, ale właśnie leje przez 24h non stop, co dobrze wróży uczuciu zagrożenia i niepewności u czytelnika, oraz doskonale wpływa na pleśń i jej wszędobylski zapach. I w takiej scenerii, plus zamczysko otoczone fosą, dwaj panowie rolnicy, znajdują ciało właściciela zamku, bez oznak życia, spokojnie dryfujące w owej fosie. Policja zjawia się na miejscu zbrodni i Malin Fors, po raz kolejny wkracza do akcji.

 Jak to w powieściach kryminalnych przeważnie bywa, popełniona zbrodnia na osobie, prowadzi do intensywnego grzebania w życiorysie ofiary i przy takich okazjach, na światło dzienne wychynają upiory przeszłości. Nie inaczej ma się sprawa z zamordowanym właścicielem zamku Skogsa. Pogoń za sprawcą morderstwa, wyłania nieprawdopodobny splot wypadków i przypadków, wypadają z szafy zmumifikowane trupy, ale wbrew pozorom, to te truchła przeszłości, generują ciąg nienawiści i zbrodni deszczową jesienią w Linkopingu.

Pech prześladuje nie tylko sprawców i ich ofiary, wyjatkowo nieszczęśliwa i zmagająca się z własnymi słabościami Malin Fors, jest idealnym przykładem pacjentki kliniki dla alkoholików. Fors w tej powieści sięga dna i nikt i nic nie jest w stanie tegmu zapobiec. Bardzo interesujące studium osiągania dna na własne życzenie, z próbą usprawiedliwiania się trudnym dzieciństwem, nieszczęśliwą miłością i troską o najbliższych. Oprócz przenicowania osoby Malin Fors, wiwisekcja pozostałych członków policyjnej braci, ech panowie panowie.

Mroczna, dołująca i bardzo mokra powieść Jesienna sonata, przywróciła mi wiarę w Monsa Kallentofta. Świetna książka, z doskonałą intrygą kryminalną, pełna tajemnic z przeszłości, z cudowną galerią postaci, z których każda coś sobą wnosi, a nie stanowi tylko tła i zapełniacza. Fabuła klarowna i spójna, wątków tyle ile trzeba, w sam raz, no i język, zrozumiały i przejrzysty. Owszem, Kallentoft nie porzuca maniery trupich monologów, ale doprawdy (jeśli to kogoś drażni), można je spokojnie ominąć i też się nic nie straci na fabule.

Jesienna sonata spodobała mi się bardzo i niecierpliwie czekam na Zło budzi się wiosną. I nie wiem, czy zmiana tłumacza ma wpływ na powieść, czy wyjatkowo mokra jesień w Linkopingu, ale ta deszczowa pora roku, przekonała mnie Monsa Kallentofta, tak na serio przekonała.

Karaluchy >

< Miasto złodziei

Komentarze (8)

Dodaj komentarz
  • beatrix73

    Właśnie kupiłam sobie "Ofiarę w środku zimy". Uzbieram wszystkie części.

  • j.szern

    Według pór roku jest też podobno napisany cykl Ann Cleeves, którego akcja toczy się na Szetlandach. W Polce się ukazały póki co dwie części - "Czerń kruka" i "Biel nocy". Obie mam w planach na te wakacje. Przeczytamy, zobaczymy :)

  • tommyknocker

    Czyli Kallentoft z powieści na powieść lepszy. To dobrze, zwłaszcza, że "Sonatę" już mam.

  • jane_doe_blog

    @ beatrix - ciekawa jestem Twoich wrażeń, bo naprawdę trzeba się przestawić i na początku, lekko nie idzie z czytaniem :)

    @ j.szern - czytałam obie i fakt, dwie pory roku są, zima i lato (białe noce:), ja jeszcze zauważyłam kolory, Cleeves kocha (chyba) kolory, czerń, biel, albo to przypadek.
    A książki świetne, sama zobaczysz :).

    @ tommyknocker - uważam, że Sonata najlepsza, i im więcej o niej myślę, tym bardziej jest lepsza :).

  • opty2

    No, jak tak polecasz, to sie pochylę nad tą Sonatą. Może pan Kallentoft będzie drugim przypadkiem rokującym z książki na książkę? W każdym razie zapisuję go do wypożyczenia.

  • jane_doe_blog

    @ Opty - ciekawa jestem Twoich wrażeń. A tak na marginesie, wyjątkowo drażni mnie Malin Fors, nie lubię kobiety i tyle.

  • siostra_pelagia

    A to mnie zaskoczyłaś. Po pierwszej części obiecałam sobie nigdy więcej. Ale skoro polecasz:)

  • jane_doe_blog

    @ siostra_pelagia - sam się zaskoczyłam :), ale tak, polecam, bo ta Sonata dobra jest.

© Jane Doe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci