Menu

Jane Doe

Subiektywnie o książkach

Dla niej wszystko

jane_doe_blog

w reżyserii Paula Haggisa.

O filmie wiedziałam tyle, ile informacji wyczytałam na okładce i nie szukałam dodatkowych źródeł wiedzy, co w sumie okazało się bardzo dobrym pomysłem. Bo to co obejrzałam, a to co sobie przed seansem wyobrażałam, przyjemnie mnie zaskoczyło.

Miłe małżeństwo z kilkuletnim synkiem, żyje, pracuje, bywa i się kocha, jak miliony im podobnych par, z niezłymi perspektywami na przyszłość, a ewentualne nękające ich problemy, nie są na skalę być albo nie być. Ale życie rodzinne małżonków, brutalnie się kończy z chwilą, kiedy żona bohatera zostaje oskarżona o morderstwo i skazana na dożywocie. Fakty i dowody wyraźnie wskazują na Larę Brennan i tylko jej mąż John, wierzy w jej niewinność.

 Wyobrażałam sobie spektakularne akcje i wyczyny bohatera, który nagle przechodzi metamorfozę i ze zwykłego akademickiego nauczyciela przeistacza się w niebezpiecznego macho, broniącego swojej kobiety. I tu pierwsza niespodzianka i miłe rozczarowanie. Nikt nikomu rąk i nóg nie urywa, uzi i inne szybkostrzelne lupary pochowane, krew tylko z nosa i jednego postrzału, a nasz John Brennan, mając wiedzę, że wszystkie prawne kroki zawiodły, bierze w swoje amatorskie ręce sprawę i krok po kroku przygotowuje się na wielką ucieczkę.

Drugim miłym zaskoczeniem, to fakt, że jest to film o miłości. Miłości tak romantycznej, wielkiej i bezwarunkowej, że pozwoli ona naszemu bohaterowi na czyny, o które on sam nigdy by sie nie podejrzewał. Krok po kroku zdobywa wiedzę o przestępczym światku, popełnia szkolne błędy, ale na nich się uczy i zdobywa to wszystko, co sobie założył.

I spodobała mi się gra Russella Crowe'a, spokojny i miły człowiek, kochający mąż i ojciec, nagle postawiony pod ścianą, nie panikuje, z kamienną twarzą i rzadko okazywanymi emocjami, które nim targają, stonowany a jednocześnie zdeterminowany, robi to, co serce mu dyktuje.

Wielka pochwała miłości i wiary, która jak widać z Dla niej wszystko, czyni cuda.

Kolekcjoner oczu >

< Warszawskie Targi Książki uważam za zdobyte

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • norma.ltd

    No wreszcie, doczekałam się wpisu, który potwierdza, że gdyby przyszło nam się spotkać w tym kiedyś opisywanym kawiarnianym ogródku, to miałybyśmy o czym pogadać. Bo ja lubie bardzo Russela Crowe i lubię filmy o miłości, zwłaszca tej trudnej :)

  • jane_doe_blog

    @ norma - z Russellem mam różnie, w tym filmie podobał mi się i jako aktor i rolę miał skrojoną akuratnie. Ale dajmy na to w "Stanie gry", według mnie był fatalny.

  • norma.ltd

    Stan gry nie jest filmem o miłości więc nie oglądałam :)

  • jane_doe_blog

    @ norma - a co za różnica o jakiej miłości mówimy :)), w "Stanie gry" akurat o miłości do władzy było, o przyjaźni i w ogóle...

  • opty2

    To chyba jakaś amerykańska wersja francuskiego filmu? No cóż, dla Russella warto obejrzeć to dzieło choc naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, ze nauczyciel akademicki ma tyle ikry :) ale czemu nie? dwie godzinki ułudy w sam raz będą na piątkowy wieczór:)

  • jane_doe_blog

    @ Opty - tak tak, pierwsi byli Francuzi, a dopiero potem Amerykanie i podobno wersja francuska jest lepsza. A ponieważ widziałam tylko tę z Crowe, to polecam, bo film naprawdę niezły i na wieczorny seansik się nada :).

© Jane Doe
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci